Od zawsze miałam kłopoty ze skórą głowy- jak nie swędzenie to łupież albo przetłuszczające się włosy. Podobny problem dotykał moich najbliższych- nizoral często gościł w naszej łazience. Raz pomagał, raz niekoniecznie- w zasadzie nie przypominam sobie, żeby ktoś w moim domu był w pełni zadowolony z jego efektów. Zmienialiśmy więc szampony, ja i siostra kombinowałyśmy z odżywkami, sprayami ale ciągle coś było nie tak.
Minęły lata a ja nadal nie znalazłam idealnego kosmetyku do włosów ale za to doszłam do ciekawych wniosków i wypracowałam kilka sposobów, które się u mnie sprawdzają w walce ze świądem i innymi nieprzyjemnymi doświadczeniami.
Z perspektywy czasu, porównując doświadczenia z różnymi produktami stwierdziłam, że tak naprawdę łupież przytrafił mi się może raz czy dwa w efekcie stosowania niewłaściwych kosmetyków i niekiedy dziwacznych praktyk wynikających z rozpaczliwej chęci pozbycia się problemu.
W pozostałych przypadkach winę za stan mojej czupryny ponosiło przesuszenie skalpu lub utrudnianie skórze oddychania. Białe paproszki, które brałam za typowy łupież okazały się najzwyczajniej w świecie przesuszoną skórą, która delikatnie łuszczyła się w kontakcie ze szczotką czy grzebieniem.
Przejrzałam wszystkie moje szampony i niestety na pierwszym miejscu zawierały SLS (Sodium Laureth Sulfate)- składnik odpowiedzialny dokładne usuwanie np. tłuszczu z powierzchni skóry.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yves Rocher. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yves Rocher. Pokaż wszystkie posty
sobota, 1 listopada 2014
środa, 18 czerwca 2014
Mój sposób na walkę z trądzikiem- produkty do pielęgnacji i nie tylko
Wiele czasu upłynęło zanim dopasowałam sposób pielęgnacji do potrzeb mojej twarzy. Używałam wszelkich specyfików takich jak żele, mydła, mleczka, płyny micelarne, produkty antybakteryjne, odkażające, maści, okłady, maski, kremy z kwasami, peelingi enzymatyczne, kremy na przebarwienia- ach, było tego...
Przeznaczałam niebotyczne kwoty na pielęgnację twarzy- walkę z trądzikiem oraz niespodziankami wszelkiej maści, przebarwieniami, bliznami, wągrami, uczuleniami... Mogłabym wymieniać w nieskończoność przypadłości mojej wrażliwej cery.
Niestety najczęściej kończyło się brakiem poprawy lub wręcz pogorszeniem sytuacji.
Żele i mydła wysuszały, kremy zapychały i potęgowały świecenie, żele nawilżające (nawet te z aloesem i innymi substancjami łagodzącymi) powodowały pieczenie oraz uczulenia. Kwasy wywoływały wysypy i zaostrzone ataki trądziku a suplementy diety na bazie cynku i witamin wydawały się nie dawać żadnych efektów.
Wraz ze zmianą nawyków żywieniowych wróciła nadzieja na polepszenie stanu rzeczy. Nabrałam znów motywacji do poszukiwań TEGO kremu, TEGO produktu oczyszczającego i TEGO CZEGOŚ, co wspomoże organizm w walce od środka.
Stopniowo dochodziłam do sedna sprawy, testowałam pojedyńcze specyfiki obserwując czy dzieje się coś dobrego, złego lub czy nie dzieje się nic.
sobota, 7 czerwca 2014
Dzień niespodzianek z Yves Rocher (atak os, masakra w pudełku i reklamacja)
***
Pani listonosz dostarczyła mi dziś jedną z wielu wyczekiwanych paczek- zamówienie od Yves Rocher.Nie było mnie w domu więc postanowiła zostawić pudełko w ogrodzie. Odchyliła furtkę i... Została boleśnie pokąsana przez osy!
Podczas godzinnej przerwy w pracy zapragnęłam zajrzeć do domu by sprawdzić czy moje skarby już do mnie dotarły- nagle zza ogrodzenia wypadł sąsiad krzycząc:
- Panienka uważa!!!
Zdążyłam odwrócić głowę w jego kierunku i poczułam pieczenie na ramieniu. Kilka rozwścieczonych os rzuciło się w moim kierunku. Przerażona, piszcząc i machając rękoma popędziłam do garażu :) Czekałam tam dobre 15 minut, bojąc się otworzyć drzwi. Gdy wreszcie doszłam do wniosku, że szkoda mi mojej przerwy, złapałam za spray owadobójczy i zakradłam się na tyły domu. Wokół furtki roiło się od żółtoczarnych potworów. Zarzuciłam na twarz bluzę i ruszyłam pędem przed siebie pryskając produktem na ślepo dookoła. Po kilku rundkach udało mi się przerzedzić armię nieprzyjaciół. Rozejrzałam się w poszukiwaniu gniazda- te okropieństwa zbudowały sobie domek w zamku!
Zakleiłam dokładnie produktem czeluści wspomnianego zamku w nadziei, że wściekłe bestie nie wrócą.
Uff... Udało się ;)
***
Po zjedzeniu szybkiego lunchu zabrałam się za rozpakowywanie moich wspaniałości.
Przebierałam nogami, nie mogąc doczekać się kiedy sobie wszystkiego podotykam, powącham, pobazgrzę po rękach i paznokciach.
Gdy udało mi się porozrywać karton, w nos uderzył mnie zapach lakieru do paznokci!
Przyjrzałam się bliżej zawartości- wszystko zalane było srebrną mazią! Na dnie leżała strzaskana buteleczka, zupełnie opróżniona.
Pospiesznie zaczęłam przeglądać wszystkie produkty- prawie każde opakowanie uklejone, brudne, temperówka pęknięta, faktura nieczytelna!
Myślałam, że się wscieknę!
Na szczęście liczne buteleczki z perfumami nie ucierpiały, krem wyszedł z tej sytuacji bez uszczerbku, pozostałe lakiery w porządku (tyle, że upaskudzone).
***
Zostało mi pięć minut do wyjścia. Wściekła na stan przesyłki postanowiłam, że nie będę czekała do jutra z reklamacją- dzwonię do YR natychmiast!
Telefon odebrała przemiła pani- powitała mnie z uśmiechem (tak, tak, uśmiech słyszy się przez telefon).
Wytłumaczyłam zwięźle w czym problem. Zanim zdążyłam zapytać o procedurę usłyszałam krótkie pytanie:
- Pani numer klienta?
Podałam. Pani upewniła się co do mojego adresu i zawartości paczki po czym stwierdziła:
- Bardzo nam przykro, że tak się stało. Zupełnie nie rozumiem jak do tego doszło, bardzo dbamy o odpowiednie zapakowanie zamówienia oraz jego dostarczenie.
Szybka myśl zaświtała mi w głowie: "Aha... Ciekawie się zapowiada. Pewnie będę płacić za odesłanie i czekać na kosmetyki, które potrzebne mi są na już!"
Po chwili konsultantka dodała:
- Proszę nie odsyłać pudełka, wyślemy pani drugie, identyczne. Dołożymy wszelkich starań by taka sytuacja się nie powtórzyła.
***
Po paru godzinach przeszło mi przez myśl, że może wtopa z przesyłką nie wyniknęła z niewłaściwego sposobu zapakowania lub transportu... Tak sobie dywaguję... A jeśli to pani listonosz przerażona watahą os upuściła paczkę..?
Swoją drogą to ciekawe, że producent wierzy klientowi na słowo. Przecież każdy kto zna procedurę mógłby zgłosić nieistniejący problem i skorzystać z darmowej, drugiej partii kosmetyków.
Ciekawa też jestem jak potoczyłaby się sytuacja w Polsce- czy równie szybko i bezproblemowo?
Pozwólcie, że w tym poście nie podzielę się z wami zawartością przesyłki. Zrobię to gdy dotrą do mnie nowe, czyste produkty ;)
Dajcie znać czy przydarzyło wam się kiedyś coś podobnego i jak poradziliście sobie z reklamacją :)
Mnie szczerze mówiąc, tak przyjaźnie potraktowano po raz pierwszy!
Bisous!
Ciekawa też jestem jak potoczyłaby się sytuacja w Polsce- czy równie szybko i bezproblemowo?
Pozwólcie, że w tym poście nie podzielę się z wami zawartością przesyłki. Zrobię to gdy dotrą do mnie nowe, czyste produkty ;)
Dajcie znać czy przydarzyło wam się kiedyś coś podobnego i jak poradziliście sobie z reklamacją :)
Mnie szczerze mówiąc, tak przyjaźnie potraktowano po raz pierwszy!
Bisous!
wtorek, 3 czerwca 2014
Mini lakiery Yves Rocher
Hej!
Wykonałam dziś proste zdobienie paznokci lakierami od Yves Rocher. Nakładając kolejno wszystkie kolory pomyślałam sobie, że mogłabym napisać o nich parę słów :)
Zawartość każdej buteleczki to 3ml.
Ceny wahają się między 2 a 3€, w zależności od promocji.
Niestety gama kolorystyczna jest dość uboga natomiast praktycznie każdy z tych maluchów krzyczy: kup mnie!
Nie potrafię odmówić sobie przyjemności sięgnięcia po nie gdy zaglądam do butiku lub robię zakupy online.
Są maleńkie ale nie gęstnieją (chyba, że od początku konsystencja jest dość ścisła).
Na paznokciach trzymają się bardzo ładnie- nie odpryskują, bardzo delikatnie ścierają się na końcówkach.
Super szybko schną!
Dziś nałożyłam łącznie 4 warstwy plus baza- schnięcie wzorowe :) Kończąc aplikację na drugiej ręce, pierwsza była już gotowa do ponownego pokrycia :)
Ubolewam nad rozmiarem lakierów od YR- jako posiadaczka obszernej płytki paznokcia, bardzo szybko zużywam produkt. Staram się być oszczędna lub wykorzystuję je do nałożenia na jeden paznokieć albo do wzorków.
Jedno jest pewne- zaopatrując się w lakiery tej marki zawsze jesteśmy na czasie z kolorami ;)
Zapraszam do nowej zakładki Nail Art, gdzie pojawiło się już zdjęcie dzisiejszych wypocin wykonanych miniaturami Yves Rocher :) Postaram się wyrzucać co jakiś czas pomysły na proste zdobienia.
poniedziałek, 19 maja 2014
Paczka od Yves Rocher
Wreszcie zabieram się za post dotyczący mojego zamówienia u Yves Rocher. Zakup zaksięgowany został w poniedziałek 12.05 a już we wtorek rano kurier dostarczył moje skarby.
Na produkty wydałam kwotę 32,5€.
W pudełku znalazły się:
- maskara Volume Sexy Pulp, czarna
Cena promocyjna: 9,30€ (zamiast 18,60€)
- miniatura tego samego tuszu
Cena 1€
- kredka khôl, czarna
Cena 1,95€ (zamiast 3,90€)
- kredka khôl, brązowa
J.w.
- kredka Regard 3en1 czyli produkt do kącików, łuku brwiowego oraz linii wodnej
Cena 3,95€ (zamiast 6,80€)
- biały lakier do końcówek z cienkim, profilowanym pędzelkiem
Cena 3,60€ (zamiast 7,20€)
- lakier do paznokci, blanc perle
Cena 1,95€ (zamiast 3€)
- płyn do demakijażu wrażliwych oczu, Pur Bleuet
Cena 2,95€ (zamiast 5,60€)
- 2 pomadki Luminelle, rose bonbon (cukierkowy róż)
Cena 7€ (2 w cenie 1)
- kwadratowe waciki do demakijażu
Cena 1,60€
- lakier do paznokci, rose
Gratisy:
- żel pod prysznic, Les Plaisirs Nature
Organiczna wanilia
- żel pod prysznic, j.w.
Organiczna malina
- ręcznik plażowy
- 2 próbki perfum
- próbka żelowego kremu matującego dla skóry mieszanej i tłustej, Sebo végétal
Dodatkowo
Za dokonanie zakupu w kwocie wyższej niż 20€ wysyłkę otrzymałam gratis.
Wykorzystałam kod zniżkowy na 5€ (wspominałam o nim w poście dotyczącym złożenia zamówienia).
Otrzymałam minikupony na poszczególne produkty, kody do butiku Cache Cache oraz zniżkę na stronie La Redoute.
Niebawem napiszę kilka recenzji dotyczących nowych nabytków- w tej chwili jestem na etapie ich testowania. Niektóre z nich już zdążyły wzbudzić mój niemalże zachwyt, na temat innych jeszcze nie wyrobiłam sobie opinii. Na razie mogę wam tylko powiedzieć, że nie czuję się zawiedziona żadnym z opisanych produktów natomiast wiem już które są mniej wybitne. Pożyjemy- zobaczymy ;)
Pozdrawiam was gorąco,
Do następnego razu!
Subskrybuj:
Posty (Atom)







