Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzje. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 września 2014

Black Opium-->Valentina-->Si Lolita-->J'adore + Złota zasada zakupoholiczki


Po trzech miesiącach ciągłej pracy i rozjazdów wreszcie powracam do blogosfery- bogatsza o bagaż doświadczeń i wyprzedażowych dobroci :)
Nazbieralo się zaległych recenzji, zdjęć, hauli, sklepów online godnych i niegodnych polecenia.
Dziś zdecydowałam się na krótką notkę o perfumach, które kupiłam by z lekkim poślizgiem uczcić moje lipcowe urodziny.
   Parę tygodni temu udałam się do perfumerii Beauty Success w poszukiwaniu Black Opium od YSL, wypatrzonego jakiś czas temu na Sephora.fr. Oczarowana tajemniczym opisem i kawową nutą postanowiłam, że muszę je mieć.
Na miejscu przemiła pani poinformowała mnie, że nie ma mojego wymarzonego flakonu w sprzedaży ALE "może dać mi powąchać". Uśmiałam się szczerze :) No tak, jeśli gdzieś ma nie być tego czego szukam to tylko w Wandei. Najbliższa Sephora to już inny region i 40 minut jazdy samochodem, porządne sieciówki podobnie, Nocibé jakieś takie ubogie- nic tylko kupować na ślepo przez internet...

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Bioderma Sébium Al correcteur



Zawładnął mną szał zakupów. Od kilku dni pracuję, kupuję i śpię a potem znów do pracy i na zakupy. Kupuję wszystko i wszędzie- w sklepach online, paraaptece, Nocibé, Hyper U.
Dziś taszcząc siaty załadowane kosmetykami postanowiłam skierować swoje kroki do paraapteki- czas zaopatrzyć się w kolejną buteleczkę olejku z drzewa herbacianego.
Na miejscu jak zawsze kilka zdań zamienionych z zaprzyjaźnionym sprzedawcą- emerytowanym dermatologiem.
Tuż przed wyjściem postanawiam zawrócić do ekspozycji Biodermy i Uriage- przydałaby się woda termalna. I tu do akcji wkracza pan aptekarz.
- Mamy promocję, 300ml za 6€.
Świetnie, mała buteleczka kosztuje 4,5€- trzeba skorzystać.
- A jak sprawdza się pani Dermablend?
- Nieźle ale męczy mnie nieco jego gęsta konsystencja, mieszam go z kremem. Niestety kolor jest nieco zbyt żółty... Ma pan dla mnie coś nowego?
- A mam :)
Oczom mym ukazuje się małe, zielone pudełeczko. Bioderma Sebium Al correcteur.
- Korektor nakłada pani na zmiany, kremem pokrywa pani całą twarz omijając okolice oczu. Nawilża, leczy, niweluje rozszerzone pory i błyszczenie, sugerowany dla cery trądzikowej. Proszę bardzo, odcień light.
Sprzedane.
Cena 13,76€
Wychodzę z paraapteki lżejsza o 25€. Ciekawe czy było warto...
W samochodzie zaglądam do pudełeczka, widzę tubkę podkładu- gdzie ten korektor..?
Otwieram opakowanie- niespodzianka! Jestem tu- zielony i matowy, nałóż mnie natychmiast!
Nie nie nie. Najpierw zdjęcie, później macanie.
Z bólem serca chowam nowy nabytek do torby- jutro.



•Podkład
- bardzo lejący
- dość ciemny
- zapach... dezodorantu? ogórka?

Test
Rozprowadziłam troszkę fluidu na dłoni- całkiem przyjemny w aplikacji.
Wykończenie nieco pudrowe, trochę jak mus.
Kolor po chwili pojaśniał, bardzo ładnie zlał się ze skórą.
Minimalnie rozswietlił naskórek- efekt tafli wody.

• KorektorKorektor
- pojemność 2g
- zielony
- bezzapachowy

Średnio poradził sobie z zakryciem maleńkiego zaczerwienienia na ręce- większość produktu została na palcu.
Sprawdzę jutro, nałożę pędzelkiem na poprawnie przygotowaną twarz.

Pierwszy raz na twarzy
• Korektor
Jestem zachwycona :)
- Dobrze kryje.
- Odpowiednio nałożony nie zostawia zielonego koloru na skórze.
- Nie wysusza.
- Bardzo ładnie utrzymuje się na buzi.
- Nie zakleja zmian! Cieniutka warstwa zupełnie neutralizuje ich kolor.
Oto co obiecuje producent:


 Sébium AI correcteur 2 w 1 ma podwójne działanie:
 zielony korektor - zapobiega powstawaniu zmian zapalnych, punktowo maskuje zaczerwienienia i zmiany zapalne
 krem tonujący - zapobiega powstawaniu zmian zapalnych, ujednolica koloryt, matuje i przywraca skórze blask

 Przeciwdziała tworzeniu się zmian zapalnych na każdym etapie ich powstawania glukonian cynku, soforolipidy, Laminaria Ochroleuca, ramnoza, enoxolon, opatentowany kompleks FLUIDACTIV®

 Łagodzi i trwale nawilża
gliceryna, xylitol

 Ukrywa niedoskonałości skóry, matuje (podkład mineralny)
mika i krzemionka w proszku, tlenek żelaza, dwutlenek tytanu

 Wygładza, wyrównuje skórę
estry AHA, kwas salicylowy

 Lekka, nietłusta konsystencja gwarantuje przyjemne stosowanie produktu

 Jest hipoalergiczny

 Nie zatyka porów 

 Bardzo dobrze tolerowany

 Nie zawiera parabenów 



WSKAZANIA:

 Skóra tłusta i mieszana 
 Zmiany trądzikowe 
 Niejednolity kolor skóry (np. przebarwienia) 
 Idealny do torebki, małe lusterko przy korektorze ułatwia poprawę makijażu w ciągu dnia


Skład:
DIISOSTEARYL MALATE, TITANIUM DIOXIDE (CI 77891), SILICA, PPG-3 MYRISTYL ETHER, BIS-DIGLYCERYL POLYACYLADIPATE-2, OCTYLDODECANOL, POLYETHYLENE, TITANIUM DIOXIDE, HYDROGENATED CASTOR OIL, BEESWAX (CERA ALBA), ISONONYL ISONONANOATE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, CHROMIUM (III) OXIDE, ZINC OXIDE, LAMINARIA OCHROLEUCA EXTRACT, ALUMINUM HYDROXIDE, DISTEARDIMONIUM HECTORITE, ZINC GLUCONATE, PROPYLENE CARBONATE, STEARIC ACID, TRIETHOXYCAPRYLYLSILANE, SUCROSE TETRASTEARATE TRIACETATE, IRON OXIDES (CI 77492), MICA, BLUE 1 (CI 42090), BHT. [BI 665]

• Krem tonujący
- Bardzo naturalnie wygląda na twarzy
- Nie podkreśla suchych skórek
- Kryje bardzo delikatnie (bez korektora nie nada)
- Kolor raczej nie nadaje się dla bardzo jasnych karnacji
Mnie zostały resztki opalenizny z zeszłego roku więc bardzo cienka warstwa jeszcze jakoś wygląda.
- Buzia po nim zdecydowanie nie jest matowa, należałoby przypudrować.
- Utrzymuje się nieźle.
- Mam wrażenie, że moja twarz faktycznie nieco mniej się świeci.

Skład:
AQUA/WATER/EAU, DI-C12-13 ALKYL MALATE, TITANIUM DIOXIDE (CI 77891), GLYCERIN, BUTYLENE GLYCOL COCOATE, ALUMINUM STARCH OCTENYLSUCCINATE, ISONONYL ISONONANOATE, ZINC GLUCONATE, PEG-30 DIPOLYHYDROXYSTEARATE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, MANNITOL, XYLITOL, RHAMNOSE, FRUCTOOLIGOSACCHARIDES, LAMINARIA OCHROLEUCA EXTRACT, SALICYLIC ACID, GLYCYRRHETINIC ACID, CANDIDA BOMBICOLA/ GLUCOSE/METHYL RAPESEEDATE FERMENT, GINKGO BILOBA LEAF EXTRACT, DISTEARDIMONIUM HECTORITE, BIS-PEG/PPG-14/14 DIMETHICONE, HYDROGENATED LECITHIN, XANTHAN GUM, ALCOHOL DENAT, DIMETHICONE, CI 77492, IRON OXIDES (CI 77491), IRON OXIDES (CI 77499), SODIUM HYDROXIDE, PROPYLENE GLYCOL, CITRIC ACID, BAKUCHIOL, FRAGRANCE (PARFUM). [BI 664]


Jestem mile zaskoczona tym zestawem. Zostanie ze mną z pewnością na dłużej. Będę obserwować jaki wpływ ma na moją cerę- czy jej nie zapycha i czy naprawdę leczy zmiany.
Pewnie za jakiś czas dodam krótką notkę, w której opiszę jak się sprawuje :)

Dajcie znać czy miałyście kiedyś styczność z serią Sébium i co o niej myślicie. Ja zastanawiałam się nad zakupem płynu micelarnego z tej linii ale narazie stawiam na krótszy skład Solution Micellaire od Garniera.

Buziaki!

wtorek, 3 czerwca 2014

Mini lakiery Yves Rocher


Hej!
Wykonałam dziś proste zdobienie paznokci lakierami od Yves Rocher. Nakładając kolejno wszystkie kolory pomyślałam sobie, że mogłabym napisać o nich parę słów :)

Zawartość każdej buteleczki to 3ml.
Ceny wahają się między 2 a 3€, w zależności od promocji.
Niestety gama kolorystyczna jest dość uboga natomiast praktycznie każdy z tych maluchów krzyczy: kup mnie!
Nie potrafię odmówić sobie przyjemności sięgnięcia po nie gdy zaglądam do butiku lub robię zakupy online.
Są maleńkie ale nie gęstnieją (chyba, że od początku konsystencja jest dość ścisła).
Na paznokciach trzymają się bardzo ładnie- nie odpryskują, bardzo delikatnie ścierają się na końcówkach.
Super szybko schną!

Dziś nałożyłam łącznie 4 warstwy plus baza- schnięcie wzorowe :) Kończąc aplikację na drugiej ręce, pierwsza była już gotowa do ponownego pokrycia :)

Ubolewam nad rozmiarem lakierów od YR- jako posiadaczka obszernej płytki paznokcia, bardzo szybko zużywam produkt. Staram się być oszczędna lub wykorzystuję je do nałożenia na jeden paznokieć albo do wzorków.

Jedno jest pewne- zaopatrując się w lakiery tej marki zawsze jesteśmy na czasie z kolorami ;)

Zapraszam do nowej zakładki Nail Art, gdzie pojawiło się już zdjęcie dzisiejszych wypocin wykonanych miniaturami Yves Rocher :) Postaram się wyrzucać co jakiś czas pomysły na proste zdobienia.

sobota, 31 maja 2014

Garnier Ultra Doux rozczarowuje


Oczarowana działaniem odżywki Garniera Brzoskwinia i kwiat Tiaré postanowiłam sięgnąć po następną gdy tylko skończyłam opakowanie. Tym razem jednak postawiłam na żurawinę i olejek arganowy ponieważ farbuję włosy. Kupiłam ją wraz z szamponem, urzeczona zapachem i obietnicą producenta jakoby ten zestaw miał pielęgnować, odżywiać oraz zapobiegać utlenianiu koloru bez obciążania moich i tak już cienkich włosów. Łącznie zapłaciłam za niego ok 5€.

Zaraz po powrocie, biorąc prysznic zapragnęłam wypróbować nowy nabytek. Pierwsza myśl: spływa po rękach... Spłukując odżywkę, od razu zwróciłam uwagę na brak miękkości, jaką dawała mi brzoskwinia z kwiatem Tiaré. Osuszyłam się ręcznikiem i zajęłam się toaletą czekając by przeschła mi nieco głowa. Po godzinie zlapałam za grzebień i przeżyłam rozczarowanie- moja czupryna wcale nie była miła w dotyku, narobiłam sobie kołtunów a na grzebieniu zostało sporo włosów.
Trudno, stwierdziłam. Następnym razem dołożę nieco więcej produktu, potrzymam trochę dłużej i będzie ok.
Nazajutrz, przed wyjściem do pracy musiałam umyć grzywkę ponieważ wyglądała już nieestetycznie.
Do tej pory myłam włosy co trzeci dzień, teraz- używając serii z żurawiną zmuszona jestem robić to nawet 4 razy w tygodniu. Nie jestem z tego powodu szczególnie szczęśliwa ponieważ wiecznie brakuje mi czasu. Pół godziny, które muszę poświęcić na odświeżanie fryzury wolałabym spędzić odpoczywając przy dobrej książce lub drzemiąc.

Podsumowując
Daję plus za cenę oraz bardzo przyjemny zapach.
Niestety szampon sprzyja nieco przetłuszczaniu.
Odżywka w bardzo niewielkim stopniu ułatwia rozczesywanie.
Włosy nie są spektakularnie wygładzone ani błyszczące, dość łatwo się plączą.
Odżywka jest dość rzadka, sporo się marnuje spływając z dłoni.
Dokładając każdorazowo produktu, zużywam opakowanie dużo szybciej niż bym sobie życzyła.

Moim kolejnym zakupem zdecydowanie będzie wersja brzoskwiniowa. Zapach koi zmysły, rozczesywanie sprawia przyjemność a przy tym włosy wyglądają na zdrowe i zadbane.
Żurawinowej pewnie nie zużyję do końca, może zastąpię nią piankę do golenia..? ;)
A wy jak dbacie o suche włosy? Dajcie znać czy znalazłyście już wasz numer jeden ;)





piątek, 30 maja 2014

Nickel bio Green Boost


Dokonałam niedawno ciekawego znaleziska w mojej szafce łazienkowej. Przekopując sterty próbek oraz produktów, których z różnych względów nie używam natknęłam się na zestaw Nickel Bio z serii Green Boost. W jego skład wchodzi energetyzujący peeling do twarzy oraz krem nawilżający. Zastanawiałam się z jakiego powodu te specyfiki znalazły się na półce "wieczne nieużycie". Przeszukałam Internet i doszłam do wniosku iż winę za to ponosi powszechne przekonanie, że marka Nickel produkuje kosmetyki dla mężczyzn.
Nic bardziej mylnego- seria BIO przeznaczona jest zarówno dla mężczyzn jak i kobiet.
Podczas internetowych poszukiwań dowiedziałam się rownież, że jestem posiadaczką ciężko dostępnych specyfików w niebotycznej cenie. Swego czasu dostępne były w Sephorze oraz jednym z pudełek GlossyBox, ja natomiast za kupiłam je w Beauty Success podczas posezonowych cięć cenowych i wyprzedaży.
Oba produkty można nabyć po ok. 30€ za sztukę (120pln za scrub???) natomiast trzeba się nieźle naszukać ponieważ dostępne są praktycznie tylko w trzech butikach na świecie- w Paryżu, Londynie oraz Nowym Jorku.
Obie tubki opatrzone są notką BIO oraz ECO CERT- w ten sposób producent informuje, że mamy w dłoni wyroby organiczne. Faktycznie, 99% składników jest pochodzenia naturalnego natomiast wśród wielu pozycji znajdziemy również alkohol benzylowy, mieszaninę alkoholu cetylowego i stearylowego (tu pytanie o komedogenność kremu zbędne), limonen oraz gumę ksantanową. Tak, wiem- by kosmetyk był jedwabisty i pięknie pachniał musi mieć w sobie trochę śmieci ale czy tego spodziewamy się, sięgając po produkt bio?
Prócz nieprzyjemnych niespodzianek znajdziemy tu również składniki takie jak: wyciąg z aloesu czy olej z nasion słonecznika.

Przejdźmy do konkretów. Co mogę o nich powiedzieć...
Peeling działa dość agresywnie. Zawiera maaaaasę bardzo ostrych i twardych drobin. Oczyszczanie twarzy tym cudem graniczy z bólem (wersja dla twardzieli). Dla jednych to na plus, dla innych nie do końca. Mnie to akurat nie przeszkadza bo daje poczucie porządnie " zdartego" martwego naskórka ;) Faktycznie pozostawia skórę bardzo gładką i miłą w dotyku. Nie jestem jednak pewna czy na dłuższą metę tego typu zabieg okaże się korzystny dla mojej problematycznej cery. Z racji zbliżającego się lata nie chcę jednak stawiać na peelingi enzymatyczne. Do tej pory miałam do czynienia z kilkoma i za każdym razem kończyło się średnio w kierunku do tragedii. Pożyjemy- zobaczymy.
Co do kremu... Ciekawy zapach- jak dla mnie przypomina mieszankę modeliny z cytryną ;) Błyskawicznie się wchłania natomiast towarzyszy temu przedziwne uczucie- coś pomiędzy ściągnięciem a wypełnieniem. Po naniesieniu niewielkiej ilości na całą twarz czuję się jakbym przeszła zabieg ostrzykiwania kolagenem- tak sobie wyobrażam to odczucie ;) Mam od razu ochotę napinać mięśnie twarzy by sprawdzić czy nadal mogę nimi ruszać ;) Skóra wydaje się być grubsza, gęstsza... Nie wiem czy to dobrze czy źle... Muszę przyznać, że zaaplikowany wieczorem, bardzo dobrze nawilża- rano nie ma śladu po suchych skórkach i "zadziorach". Oby tak dalej :)
 Aktualizacja
Po 2 tygodniach użytkowania dochodzę do wniosku, że nie jest to produkt mieszanej, kapryśnej cery- przynajmniej nie na dzień. Zaobserwowałam niestety kilku nieprzyjaciół na brodzie, w ciągu dnia buzia dość szybko i intensywnie się przetłuszcza. Tak jak podejrzewałam, krem sprzyja powstawaniu niespodzianek- w moim przypadku dość sporych :(
Z pewnością będę nadal go używać na suche skórki, które tworzą się u mnie jak szalone natomiast zdecydowanie ograniczę aplikację na całą twarz.
Eh... I znów nie udało mi się znaleźć tego jedynego, najlepszego kremu.
Odnośnie peelingu- z pewnością nie powróci na zakurzoną półkę. Podoba mi się jego działanie- raz za jakiś czas z pewnością będę po niego sięgać :)

Podsumowując
Jest to z pewnością zestaw godny polecenia- osoby z suchą skórą powinny być być z niego zadowolone. Tym z was, które są posiadaczkami cery mieszanej czy tłustej raczej odradzam krem natomiast scrub jak najbardziej świetnie się sprawdzi do użytku raz na parę tygodni. Cena może nieco odstraszać ale od czego są letnie i zimowe wyprzedaże? ;)

Do następnego postu!
Buziaki ;*


poniedziałek, 26 maja 2014

Ostatnia recenzja e.l.f. plus bohater odcinka- pan Bubel Niespotykany


Hej!
Zajęło mi trochę czasu by zabrać się za kolejne recenzje Eyes Lips Face. Kilka produktów rozczarowało mnie na tyle, że nie bardzo miałam nawet ochotę o nich pisać. Natłok pracy również odegrał tu swoją rolę, ponieważ nie miałam okazji dobrze przetestować poszczególnych kosmetyków. Udało mi się wreszcie nadrobić braki więc zaczynamy!

Eyelid Primer
Baza do powiek, Sheer
Dostępne kolory: 3
Gama: podstawowa
Pojemność: 5ml
Cena: 1€

Jak każdy wie, baza służy do podtrzymania makijażu. Powinna zapobiegać rolowaniu się cieni oraz niekiedy uwydatniać kolor nałożony na powiekę.
Tego produktu używałam z przyjemnością. Wybrałam odcień matowy by nie tworzyć pod makijażem błyszczących prześwitów.
Baza delikatnie wyrównuje koloryt powieki ale bez szaleństw ;)
Na moich mało widocznych przebarwieniach daje radę.
Faktycznie nieźle radzi sobie z matowieniem oraz przedłużeniem żywotności makeup'u.
Nie zauważyłam zbierania się cieni ani kredki w załamaniach (a zdarza mi się to często).
Minus za skład. Aplikując pod okiem przejechałam po uczuleniu i nieco swędziało- ten kosmetyk do najnaturalniejszych nie należy ale z drugiej strony niewiele jest baz bio;)
Pachnie trochę chemią- zapach mało intensywny, znika po użyciu.
Podsumowując
Jestem na tak, cena sugeruje średniawkę a produkt pozytywnie zaskakuje ;)


Custom Eyes Refill Pan+Custom Compact 
Pojedyncze cienie (wkłady), Ivory
Dostępnych kolorów: 18
Gama: podstawowa
Cena: 1€

Nie nie nie...
Po pierwsze: zdjęcia na stronie producenta przedstawiające barwę cieni są nieadekwatne do rzeczywistego stanu rzeczy. To co widzicie na fotce powyżej, w butiku pokazane było jako snieżnobiałe.
Po drugie, według osoby piszącej notki na eyeslipsface.fr, są to produkty świetnie napigmentowane o formule long-lasting.
Ekhm... Krycie- zero, pigmentacja- żadna, jedyne co widać to perła.
Tu sprawa ma się podobnie jak w przypadku "białej" kredki opisanej w poprzedniej recenzji. Ani tego cuda nie nałożę pod brew, ani w kąciki... Chyba że ktoś lubi się mocno świecić to wtedy na jasny cień lub kredkę.
Jeśli już jesteście w posiadaniu tej wspaniałości, spróbujcie aplikacji na mokro- może coś z tego będzie...
Wkłady sprzedawane są pojedynczo, by je godnie przechowywać musimy posiadać paletę magnetyczną lub takową zakupić za 1€.
Mieszczą się w niej 4 krążki oraz aplikator.
Większość kupujących nabywa od razu 4 sztuki by zapełnić puderniczkę- w ten sposób staje się posiadaczem 5 nieużytków oraz portfelem bez sensu uszczuplonym o 5€ ;)
Podsumowując
Z reguły, ze względu na ceny jestem pobłażliwa w ocenie tej marki, TEGO natomiast nie wzięłabym nawet za darmo- SZAJS!


Nail Polish
4 beachy Nail shades
Zestaw lakierów do paznokci, Beachy
Dostępnych zestawów: 2
Gama: podstawowa
Cena: 3€
Zestaw specjalny

Tu po prostu zabrakło mi słów. Nie z zachwytu bynajmniej.
Opakowanie bardzo ładne, sugeruje przyjemną aplikację szerokim pędzelkiem, letnie oraz świeże kolory w sam raz na plażę (niebieski na zdjęciu jest bardzo intensywny jednak w rzeczywistości to pastelowy chaber).
Pominę fakt, że (po raz kolejny) to co producent nam pokazuje w e-butiku różni się znacznie od przysłanego produktu.
Lakiery pełne drobinek- to jeszcze przeżyję ale niespodzianka jaka na nas czeka po otwarciu flakoników przerasta najśmielsze oczekiwania!
Po pierwsze na dzień dobry uderza nas zapach zupełnie nieprzypominający standardowych lakierów.
Po drugie każdy z nich ma inną konsystencję. Mażą się, smużą, nie pokrywają końcówek- nie da rady ich estetycznie nałożyć.
Nie kryją.
A teraz najlepsze: nie zasychają ;)
Nałożone cienką warstwą po godzinie od aplikacji nadal tworzą zadziory i rysy (i to jakie), nie ma co marzyć o dołożeniu choćby odrobiny w ramach ratowania wyglądu manicuru.
Ten zestaw to moje największe rozczarowanie marką.
Właśnie ten majstersztyk na spółkę z kredką rozświetlającą i cieniami odebrał mi jakąkolwiek ochotę na napisanie recenzji.
Podsumowując
Nie radzę...



Blush Studio
Róż do policzków, Tickled Pink
Dostępnych kolorów: 11
Gama: studio
Cena: 4€

Wreszcie coś, o czym napiszę z przyjemnością.
Kolekcja okrzyknięta odpowiednikiem różów Narsa.
Tickled Pink jako tańsza wersja Deep Throat? To prawdziwa gratka dla kosmetykomaniaczek ;)
Gotta Glow imituje (bardzo udanie) Albatrossa.
W linii studio znajduje się również Candid Coral- wypisz wymaluj Orgasm, który z kolei do złudzenia przypomina Reflex od Chanel- jak tu się nie zakochać?
Do konkretów!
Opakowanie- czarne, matowe z małym lusterkiem. Nie znajdziecie tam aplikatora ani pędzelka (one i tak z reguły do niczego się nie przydają).
Sam róż nie posiada zapachu.
Pigmentacja w sam raz- możemy stopniować efekt dokładając po trochu.
Nie robi plam, pięknie się rozciera.
Ma w sobie trochę nienachalnych drobinek, które w żadnym razie nie zrobią nam krzywdy.
Daje bardzo naturalny efekt.
Utrzymuje się przeciętnie, równomiernie znika z twarzy nie pozostawiając nieestetycznych placków.
Jedyne co jest mu niekiedy zarzucane to pudrowość- ja takowej nie widzę. Jeśli ktoś potrzebuje piorunującego efektu, zamiast trzeć niech wybierze intensywniejszy kolor ;)
Podsumowując
Poleciłabym go przyjaciółce przy czym cena 16 PLN (lub więcej) plus przesyłka może kogoś zniechęcić- zawsze łatwiej wybrać się do drogerii, pooglądać, pomacać i kupić coś sprawdzonego.
Dla osób mieszkających za granicami Polski jak najbardziej NAJS!


Brightening Eye Color
Poczwórne cienie, Silverlining&Drama
Dostępnych kombinacji kolorystycznych: 12
Gama: podstawowa
Cena: 1€

Pod aplikatorem znajduje się maleńkie lusterko- mało praktyczne ze względu na rozmiar- może się przydać do drobnych poprawek jeśli nie mamy ze sobą puderniczki (ekhm... Puderniczki ani lusterka ale cienie to i owszem).
Sprawa z kolorami ma się podobnie jak w przypadku cieni opisanych wyżej. Zdjęcia producenta przedstawiają nasycony kolorem produkt podczas gdy prawdziwa zawartość opakowania sprawia wrażenie nieco przygaszonej.
Pigmentacja trochę lepsza niż poprzednio ale bez rewelacji.
Nie polecam nakładania pędzelkiem bo uzyskamy jedynie efekt mgiełki, jeśli już to w ruch pójść powinny palce.
W zależności od paletki, niektóre cienie są mniej i bardziej pudrowe, często okropnie twarde. Część jest z drobinkami, część bez.
W przypadku Silverlining biały pigment jest matowy, reszta z brokatem. Drama w całości brokatowa.
Dobór barw sugeruje wykonanie pełnego makijażu oka przy użyciu pojedynczych zestawów natomiast próba blendowania kończy się na efekcie plamy bliżej nieokreślonego koloru.
Podsumowując
Nie najgorsza opcja dla oszczędnych dziewczyn, które zaczynają się malować i nie szaleją z makijażem.
Jako produkt dla nieco bardziej zaznajomionych z tematem wizażu- nie polecam.


All Over Color Stick
Rozświetlacz, Spotlight
Dostępnych kolorów: 6
Gama: podstawowa
Pojemność: 4g
Cena: 1€

Według producenta jest to świetny produkt, który posłuży nam jako rozświetlacz do oczu, policzków i ust (???)
Znów zdjęcia elfa nie zgadzają się z rzeczywistością- intensywne kolory okazują się być jasne a delikatne ciemniejsze.
Ja szczęśliwie nabyłam Spotlight- bez komplikacji w kwestii barwy.
Wielu osobom przeszkadza jego cytrusowy zapach- mnie on kojarzy się z pomarańczowym Plussszem.
Kolor kremowobiały, niezłe krycie. Tu narzuca się pytanie: jak nałożyć biały, kryjący sztyft na usta???
W wypadku Spotlight radzę podkreślać jedynie łuk kupidyna, natomiast Limonade Rose czy Persimmon powinien nadać się do aplikacji na wargi.
Co do konsystencji... Dość zbita,twarda- trzeba pomóc sobie palcem. Przestrzegam przed nakładaniem prosto z opakowania- delikatne muśnięcie sztyftem nie umożliwi roztarcia, przyciskając mocniej ryzykujesz przesadą. Aplikacja pędzlem mija się z celem.
Z życia wzięte
Kiedyś, na YouTube widziałam panią, która z lubością wcierała All Cover Color Stick w całą twarz, twierdząc, że wspaniale radzi sobie z jej licznymi przebarwieniami (muszę przyznać, że takowe miała imponujące a sztyft nieźle sobie poradził).
Postanowiłam więc nałożyć go pod oczy (w tej chwili mam bardzo jasną twarz). Efekt był naprawdę całkiem przyjemny. Pani zachwycała się nad trwałością wykonanego przez siebie kamuflażu toteż zaryzykowałam i udałam się na parę godzin do pracy bez uprzedniego przyprószenia efektu pudrem. Gdy po 2 godzinach zobaczyłam się w lustrze oniemiałam z wrażenia. Po kryciu nie było śladu a moje dolne powieki świeciły niczym w noc sylwestrową. Ilość drobin bijących blaskiem nie do opisania powalała. Zmyłam natychmiast cały brokat z twarzy i pospieszyłam na stronę producenta. Okazało się, że 2 zupełnie różne produkty posiadają tę samą nazwę oraz formę a pani z YouTube obsmarowywała się korektorem.
Taka sytuacja.
Morał: zanim posłuchasz bezmyślnie pani z YT sprawdź czy nie robisz głupoty, przeczytaj dokładnie opis kosmetyku i wypróbuj go zanim wyjdziesz w nim na ulicę ;)
Morał II: ostrożnie z tym cudem- będziesz świecić jak choinka!
Podsumowując
Mieszane uczucia...


Tym o to pozytywnym akcentem zamykam na tę chwilę sagę o Eyes Lips Face. Zajrzę do nich pewnie jeszcze w poszukiwaniu sprawdzonych produktów oraz rzeczy, których do tej pory nie udało mi się dorwać ale z pewnością przyszłe zakupy poprzedzę poszukiwaniami opinii na blogach. Szczęściary, nie popełnicie moich wpadek zakupowych ;)
Jeśli jesteście ciekawe któregoś z nieopisanych tu kosmetyków koniecznie dajcie znać- postaram się udzielić wam odpowiedzi ;)
Buziaki!



wtorek, 29 kwietnia 2014

e.l.f. NAJS czy SZAJS? recenzje lll

Hej hej!
Po kilku dniach przerwy wracam z kolejnymi recenzjami produktów marki e.l.f.
Dziś pokażę wam zestaw do makijażu oczu plus youtubowego ulubieńca fanek marki.
Zaczynamy!


Zestaw "Get the look"
Zawiera 5 produktów, 3 pozycje regularne, dostępne osobno oraz 2 produkty "specjalne" do kupienia jedynie w wyżej wymienionym komplecie.

Oferta regularna:

Liquid eyeliner

Liner w płynie, Black
Poza zestawem dostępny w 6 kolorach (4 neutralne, 2 brokatowe)
Zawartość 5ml
Gama podstawowa
Cena 1€

W praktyce
Zwykły eyeliner w płynie- porównałabym go do linera z lovely
Cieniutki, precyzyjny pędzelek
Konsystencja standardowa, dość wodnista
Ładne krycie
Delikatnie satynowe wykończenie
Utrzymuje się na każdego rodzaju cieniu, bazie itd.
Nie rozmazuje się.
Nie tworzy grudek.
Nie odchodzi dziwnymi płatami, nawet po nałożeniu paru warstw.

Podsumowując:
Bardzo przyjemnie się z nim pracuje.
Cena jest jego niewątpliwym atutem- dla porównania rossmanowski liner z lovely daje podobny efekt (choć mam wrażenie, że nieco gorzej utrzymuje się szczególnie przy łzawiących oczach lub niekorzystnych warunkach atmosferycznych) a jego cena jest 2 razy wyższa.
Dodatkowo u elfa mamy do wyboru lepszą gamę kolorystyczną.

Bardzo NAJS ;)




Lengthening & Defining Mascara
Tusz do rzęs wydłużająco pogrubiający, Black
Poza zestawem dostępny w wersji czarnej i brązowej
Zawartość ???
Gama podstawowa
Cena 1€

W praktyce
Tu niespodzianek nie będzie- pierwsza rzecz jaka rzuca się w oczy to szczoteczka. Z pewnością nie stworzymy nią firanek.
Dodatkowo, czego można się spodziewać po maskarze za 1€??
Sam produkt bardzo przyzwoity- nałożony inną szczotką daje efekty podobne do tych, osiąganych każdym standardowym tuszem.
Dość gęsta konsystencja.
Przy odpowiednim sposobie nakładania nie skleja rzęs.
Nie odbija się na dolnej powiece .
Nie kruszy się.

Podsumowując
Produkt ten z pewnością nie jest przeznaczony dla osób wymagających z tak zwanymi "trudnymi rzęsami".
Cena teoretycznie przemawia na jego korzyść ALE ;)
Na oko jego zawartość to połowa tego co proponują nam inne marki kosmetyczne czyli ok. 5-6ml. Zatem przemnażając 1€ przez 2 uzyskujemy kwotę, za którą w Polsce kupimy niezły tusz z essence lub miss sporty ;)
Dla tych, którzy mieszkają we Francji biznes jest już nieco bardziej opłacalny gdyż standardowe maskary kosztują ok 10€ i wzwyż.

NAJS czy SZAJS..?
Mam mieszane uczucia jednak skłaniałabym się nieznacznie w stronę SZAJSU :(





Zalotka
Gama podstawowa
Cena 1€

Akcesorium prezentowane na zdjęciu jest starą wersją zalotki z linii podstawowej- posiada plastikowe rączki, nie bardzo praktyczne ze względu na mały rozmiar. Można się spokojnie przyzwyczaić natomiast w przypadku gdy jesteśmy posiadaczkami nieco grubszych (jakkolwiek źle by to nie brzmiało) palców, będzie nam zdecydowanie ciężko się tym cudem posłużyć.
Dobra wiadomość jest taka, że zalotka w ofercie regularnej plastikowych uchwytów już nie posiada, w związku z czym wszelkiego rodzaju palce dadzą sobie z nią radę. Niestety w pakiecie "Get the look" nadal mamy do czynienia ze starą wersją.
Ciężko stwierdzić czy po wyprzedaniu wszystkich plastikowych wersji, zestaw nadal będzie dostępny.
Postaram się w kolejnym poście zamieścić takową informację po uzyskaniu odpowiedzi ze strony producenta.
Gumeczki nakładki powinny być wymieniane co kilka użyć- opakowanie 5 gumeczek kosztuje 1€

NAJS przede wszystkim ze względu na cenę



Produkty niestandardowe:



Trio cieni do powiek, Smoky
W kuferku dostępne w 3 gamach kolorystycznych
2 cienie z drobinkami, 1 mat
Nieźle napigmentowane
Drobinki nie opadają.
Kolor ładnie się rozciera, co teoretycznie umożliwia wykonanie prostego smokey.
Niestety przy blendowaniu ze sobą cienie praktycznie zlewają się w jeden, ciężki do określenia odcień.
Nałożone na jasną bazę i baaardzo ostrożnie przecierane dają w miarę zadowalający efekt.
Z pewnością nie jest to kosmetyk nadający się do kreowania skomplikowanego looku.
Polecałabym go raczej do rysowania kreski, może nieco przydymionej ;), podkreślania kącika lub rozcierania innych, bardzo intensywnych cieni.

Czy uważam to trio za godne polecenia?
Z pewnością nie, jeśli chcemy zastosować je zgodnie z sugestią producenta.
Dla tych z nas, które preferują nieskomplikowane makijaże, 3 ładnie podbijające kolor tęczówki cienie w cenie 1€ stanowią okazję.

Podsumowując, niestety mimo kuszącej ceny muszę skłonić się po raz kolejny w stronę SZAJSU.



Professional Eyeshadow Brush

Pędzel do cieni
Producent na stronie nie podaje szczegółów na temat pędzla natomiast pewne jest, że posiada on włosie sztuczne.
Włoski są niesamowicie miękkie i przyjemne w dotyku.
Czego jak czego ale dobrych pędzli o jakości znacznie przewyższającej ich cenę, elfowi nie można odmówić.
Ten tutaj, dzięki swojej fakturze nabiera sporo produktu i umożliwia nam stopniowanie napigmentowania aż do całkowitego rozmycia barwy.
Pozwala na aplikację bez smug, każdego rodzaju kosmetyku.
Jest to zdecydowanie jeden z moich "pędzlowych" ulubieńców.
Jego obecność w zestawie rekompensuje zawód spowodowany cieniami i tuszem.
Na nieszczęście pędzelek dostępny jest tylko w kuferku.

Podsumowując
Jak najbardziej NAJS ;)

To już cała zawartość kuferka.
Reasumując
Całość dość przyjemna
Za kwotę 5€ otrzymujemy 3 bardzo przyzwoite produkty oraz 2 nie najlepsze, nie najgorsze.
Czy warto nabyć taki zestaw?
Absolutna podstawa czyli liner i tusz dostępne są samodzielnie. Dodatkowo osobny zakup daje nam możliwość wyboru kolorów.
Osoby, którym te 2 kosmetyki (względnie 3 z zalotką) wystarczą, w zupełności zadowolą się pojedynczymi akcesoriami bez potrzeby płacenia za cienie o ograniczonych gamach kolorystycznych oraz zaoszczędzą niewielką kwotę lub w miejsce tria i pędzla wybiorą coś przydatniejszego.
Te z nas, zaś, które myślą o kupnie pędzli do makijażu oczu, powinni koniecznie zamówić kuferek gdyż tej jakości pędzelki dostępne są na rynku w cenie wyższej niż cały zestaw.



Ostatnią pozycją, którą dziś się z wami podzieleni jest hit producenta ;)

Eyebrow Kit
Zestaw do modelowania brwi, Medium
Dostępny w 4 wariantach kolorystycznych
Gama Studio
Cena 4€

W praktyce
Opakowanie zawiera napigmentowany wosk do brwi, cień oraz dwustronny aplikator.
Według producenta należy nałożyć najpierw wosk a następnie utrwalić go pudrem.
Najczęściej wystarczy jednak użycie samego wosku by uzyskać naprawdę naturalny efekt.
Pędzelek można od razu wyrzucić lub przeznaczyć do czegoś co nie wymaga precyzji (jak w przypadku większości aplikatorów dołączonych do cieni, różu itp.).
Jako maniaczka brwi przebrnęłam już chyba przez wszystkie możliwe "ulepszacze" takie jak henna, kredki, cienie, żele itp. by wreszcie znaleźć wosk, który jednocześnie utrzymuje w ryzach niesforne włoski, wypełnia braki i ujednolica kolor bez konieczności ścierania makijażu przy pierwszej lepszej pomyłce.
Kosmetyk nie zmienia dziwacznie koloru w połączeniu z podkładem czy pudrem, jak niektóre kredki.
Jeśli coś pójdzie nie po naszej myśli wystarczy lekko przetrzeć paznokciem i wosk znika nie ścierając fluidu.
Dodatkowo jest to jeden z tańszych produktów tego typu obok bell, którego cena waha się między 15 a 25pln.
Daje bardzo naturalny efekt bez wrażenia przyklejonych brwi a nawet jesteśmy w stanie narysować nim pojedyńcze włoski.

Minusy
Wyżej wspomniany pędzelek- należało by sprawić sobie inny, nieco porządniejszy i większy.
Opakowanie- bardzo ładne, proste, matowe, niestety łatwo się brudzi i wygląda niekiedy nieestetycznie.

Podsumowując
Jak najbardziej NAJS!



To już wszystko na dziś. Dajcie znać czy posiadanie któryś z opisanych do tej pory produktów i co o nim myślicie.
Pamiętajcie, proszę również o wypełnieniu ankiety, która znajduje się na górze, po prawo- pytanie zmienia się raz w tygodniu i pomaga mi planować tematykę najbliższych postów ;)
Dziękuję za przemiłe wiadomości.
Bisous! Do zobaczenia wkrótce!







wtorek, 22 kwietnia 2014

e.l.f. NAJS czy SZAJS- recenzje ll

Cyklu NAJS czy SZAJS ciąg dalszy :)
Bez zbędnego gadania ;)


Luscious Liquid Lipstick

Pomadka w płynie, Nude Pink
Do wyboru 11 kolorów
Zawartość 1,5g
Gama podstawowa
Cena 1€

W praktyce
Bardzo przyjemna, kremowa konsystencja
Nie klei się (o ile nie nałożymy za dużo )
Nie kryje, dodaje jedynie lekkiego koloru
Bez drobinek
Połysk satynowy
Zapach lekko miętowy
Nie mrowi
Utrzymuje sie przeciętnie, do paru godzin
Lekko nawilża
Posiada wygodny aplikator

Minusy
Zależnie od preferencji...
Miętowy zapach?
Jak większość produktów do ust w formie płynnej nie utrzymuje się baaardzo długo.

Zdecydowanie NAJS
Moim zdaniem produkt bardzo przyzwoity, dodatkowo cena pozwala nam zakupić wiele kolorów za jednym zamachem ;)



Shimmer Eyeliner Pencil

Rozswietlająca kredka do oczu, Iconic Ivory
Dostępna w 8 kolorach
Gama podstawowa
Cena 1€

W praktyce
nie nie nie...
Nie próbujcie nakładać jej na linię wodną- skończy się obolałym, czerwonym okiem.
Jest zdecydowanie za twarda, nawet po wielokrotnym zatemperowaniu...
Kupiłam ją ponieważ wszystkie inne jasne kredki były wyprzedane- niepotrzebnie.
Naprawdę nie widzę żadnego sposobu, w jaki mogłabym ją wykorzystać.
Na ręce rozprowadza się nieźle natomiast od razu widać, że nie jest to produkt na linię wodną- kolor perłowo-srebrny, niekryjący.
Nie nadaje się również do nałożenia pod brwią chyba że chcemy wyglądać jak Cher.
Ewentualnie przy intensywnym makijażu (srebrnym? na Sylwestra?) nada się do rozświetlenia kącików lub łuku brwiowego.
Gdyby była biała mogłaby posłużyć jako baza pod cienie, niestety w takiej postaci mogłaby jedynie zmienić ich kolor.
Inne odcienie mogą posłużyć do narysowania kreski na powiece (o ile zależy nam na błysku ), jednak szukając kredki uniwersalnej w niskim przedziale cenowym i postawiłabym na Manhattan.

Podsumowując
Daleko posunięty SZAJS!



Lip Stain

Lip Stain (mazak do ust ), Nude Nectar
Do wyboru 7 kolorów
Cena 2,5€
Produkt stworzony by długo utrzymywać się na ustach, nawet przy jedzeniu czy innych czynnościach sprzyjających ścieraniu.

W praktyce
Dosłowny efekt ust pomalowanych mazakiem
Kolor matowy, utrzymuje się spokojnie cały dzień.
Możemy nałożyć na niego błyszczyk lub pomadkę nawilżającą- nie zmieni to trwałości ani sposobu tzw. zjadania się produktu.
Przy intensywnych odcieniach bardzo ładnie wypełni nam braki w pigmentacji ust.
Intensywność efektu budujemy warstwami.

Minusy
Głównym minusem jest fakt, że kolory przedstawione na stronie producenta różnią się od prawdziwych. Należy szukać swatch'ów w internecie!
Mój Nectar Nude okazał się naturalnym odcieniem czerwieni.
Kolory są raczej intensywne.
Jedynym prawdziwym nudem jest Pink Petal.
Nie polecam nakładania na puder, podkład itp.- zniszczymy w ten sposób końcówkę pisaka.

Podsumowując
NAJS



Mineral Blemish Powder

Korektor mineralny
Zalecany szczególnie przy cerze trądzikowej
Półtransparentny
W zestawie z pędzelkiem
Gama Mineral
Cena 8€
Skład:
Składnik aktywny:
- siarka
Składniki nieaktywne
- stearynian cynku
- siarczan baru
- ditlenek krzemu
- kaolin
- poli(dimetylosiloksan)/Vinyl Demethicone Crosspolymer (niestety nie udało mi się odszukać polskiej nazwy ale jest to polimer silikonowy ochronny, regulujący konsystencję, matujący i absorbujący)
- skrobia kukurydziana
- wyciąg z kory wierzby
- olejek eteryczny z drzewa herbacianego
- dekstryna
- kwas mirystynowy
- fosfokrzemian sodu
- mika
- tlenochlorek bizmutu
- tlenek tytanu(IV)
- tlenki żelaza

W praktyce
Bardzo delikatnie kryje, trzeba parokrotnie dołożyć
Służy nie tyle do maskowania niedoskonałości co walki z nimi.
Ładnie matuje (można go nałożyć delikatnie na całą twarz, pod makijaż- oczywiście nie pod fluid, lub przyprószyć nim podkład)
Stosując go z podkładem mineralnym faktycznie widzę poprawę stanu cery.
Nie nadaje skórze koloru więc można go stosować w wielu celach np. przedziwdziałania zbieruniu się cieni z zagieciach powiek, szczególnie jeśli posiadamy tłuste.

Minusy
Jak już wspomniałam przy okazji podkładu mineralnego, produkty tego typu mogą podkreślać suche skórki więc powtarzam: TRZEBA MOCNO NAWILŻAĆ TWARZ!
Jako korektor sprawdza się głównie przy niewielkich przebarwieniach.
Dobrze by było zakleić część sitka, w przeciwnym razie pokaźna część znajdzie się w nakrętce.
Zawiera bizmut, który może uczulać niewielki procent osób.

Podsumowując
NAJS ale głównie dla fanek kosmetyków mineralnych.
W przeciwnym razie za 8€ pewnie szukałabym czegoś kryjącego.



Blending Eye Brush
Pędzelek blendujący do powiek
Gama podstawowa
Cena 1€

Co tu dużo mówić- pędzelek jak pędzelek ;)
Ładnie blenduje
Bardzo wygodnie nakłada się nim zarówno pudry jak i kosmetyki w formie płynnej.
Przydatny przy aplikacji w trudno dostępne miejsca.
Przy mojej problematycznej cerze sprawdził się świetnie- zmiany skórne przykryte za pomocą tego pędzelka wyglądają o wiele estetyczniej niż przy użyciu dłoni, dodatkowo podkład jest lepiej wpracowany, co opóźnia nieco ścieranie się produktu z budzi.

Podsumowując
Oczywiście, że NAJS- czego chcieć więcej za 4pln?;)


Tym oto optymistycznym akcentem zamykam dzisiejszy post.
Mam nadzieję, że komuś przydadzą się moje wywody ;)
Szykujcie się na recenzję różu, zestawu do brwi i produktów do oczu :)

Bibis! ;*




czwartek, 17 kwietnia 2014

e.l.f. NAJS czy SZAJS recenzje

Hej hej :)
Tak jak obiecałam rozpoczynam dziś cykl krótkich recenzji produktów marki "eyes lips face".
Dodam jeszcze szybciutko, że 3 podstawowe linie produktów to:
Podstawowa ( zazwyczaj w opakowaniu białym, pędzle posiadają białą rączkę)- seria najtańsza, koszt ok. 1€.
Gama Studio ( opakowanie czarne)- koszt ok. 4€
Mineral- jak nazywa wskazuje kosmetyki mineralne
Zaczynamy!


Personal Blend Foundation SPF 15
Podkład mineralny z filtrem
Zawiera 4 przegródki z różnymi odcieniami produktu, co umożliwia nam jak najlepsze dopasowanie do koloru skóry.
Dostępny w 3 gamach kolorystycznych:
- light
- medium
- dark
Składniki aktywne:
- tlenek cynku 15%
- dwutlenek tytanu 10%
Składniki nieaktywne:
- mika
- chlorek bizmutylu
- dwutlenek tytanu
- octan tokoferylu
- azotek boru
Może zawierać:
- tlenki żelaza
- nadmanganian amonu
- ultramarynę niebieską
Aktualna cena 8€ 
Zalecany do cer problematycznych, wrażliwej, trądzikowej, tłustej itp.


W praktyce
Podkład całkiem dobrze kryjący
Krycie budujemy warstwami (cienkimi!!!)
4 odcienie faktycznie ułatwiają dostosowanie koloru do naszych potrzeb
Umożliwia delikatne konturowanie 
Odcień żółty (czyli nie różowy, jeśli wiecie o co mi chodzi ;) )
Efekt bardzo naturalny
Nie zapycha!
Poprawia nieco stan skóry
(Tak, mówię to ja- osoba z cera bardzo problematyczną)
Minusem może być jego forma- sypka, pudrowa. 
Przy niewystarczającym nawilżeniu może podkreślić suche skórki

Podsumowując
NAJS, szkoda tylko, że tak zdrożał. Jeszcze w marcu kosztował 6€- miejmy nadzieję, że cena już nie wzrośnie...
Mimo że zdrożał, jego cena pozostaje bardzo konkurencyjna.





Powder brush

Pędzel do pudru
Nadaje się zarówno do nakładania produktów w formie sypkiej jak i płynnej
Wykonany z taklonu (włosia sztucznego, antybakteryjnego)
Cena 4€
Gama studio

W praktyce
Supermiękki
Nie traci włosów
Bardzo ładnie wypracowuje podkład w skórę (fluid oraz pudry)
Nie pozostawia smug, maskuje pory
Mocno zbity
Szybko schnie
Po kilku "praniach" nadal nie gubi włosia

Minusy
Zdarza się, rączka zaczyna się ruszać

Podsumowując
Zdecydowanie NAJS! Za tę jakość zapłaciłabym o wiele więcej niż 4€.



Cream eyeliner

Żelowy eyeliner
Pojemność 4,7g
Do wyboru 11 kolorów
Posiada pędzelek w zestawie
Gama studio
Cena 4€

W praktyce
Bardzo kremowy
Dobrze kryje
Mocno napigmentowany
Matowy
Megatrwały

Minusy
Pedzelek jest maleńki, średnio nadaje się do robienia kresek (przynajmniej w moim wykonaniu), świetnie sprawdza się natomiast do nakładania wosku ma brwi ;)
Należy dokładnie dokręcać słoiczek, w przeciwnym wypadku szybko wyschnie.

Podsumowując
NAJS, natomiast gdybym nie mieszkała za granicą, pewnie znalazłabym w tej cenie inny liner- łatwiej dostępny np. od Maybelline.


Small tapered brush
Pędzel rozcierający
Rozetrze cienie do powiek, róż, bronzer itp.
Wykonany z taklonu
Linia Studio
Cena 4€

W praktyce
Jest tak miękki i miły w dotyku, że ma się ochotę miziać nim po twarzy godzinami.
Wspaniale nadaje się do delikatnego makijażu
Nie robi plam
Bardzo dobrze cieniuje i rozciera.
Cieni do oczu raczej nie próbowałabym nim rozcierać, natomiast do różu i bronzera jest świetny
Jest dość drobny więc z łatwością dociera pod kość policzkową.
Nada się również do nałożenia rozświetlacza
Nie traci włosia

Podsumowując
Tak tak tak- NAJS!


Na dziś to wszystko, postaram się dodawać codzień kolejne recenzje. Mam nadzieję, że Wam się przydadzą ;)
Trzymajcie się ciepło i do zobaczenia,
Buziaki :*















poniedziałek, 14 kwietnia 2014

e.l.f. NAJS czy SZAJS

Hej hej :)
Ostatnie dni wolne od pracy motywują mnie do wzmożonej aktywności na blogu.
Dzisiejszy post będzie typowo dziewczyński- dotyczy on kolorówki elfa ( eyes lips face).
Krótkie info dla tych, którzy nie kojarzą marki:
E.l.f. to firma wywodząca się z Nowego Jorku, w swojej ofercie ma głównie kosmetyki kolorowe oraz wszelkie akcesoria t.j. pędzle, aplikatory, bazy itd.
Produkty charakteryzują się niską ceną wachającą się między 1-6 € lub £ z przewagą 1€\£ za linię podstawową i 4€\£ za kosmetyki z gamy studio.
Fenomenem marki jest wysoka jakość w bardzo niskiej cenie. Niestety zdarza się, że poszczególne artykuły mogą okazać się wyrobami nie najwyższych lotów ( tyczy się to głównie tak zwanej linii za funta), w związku z czym jeśli planujemy zakup, należało by poszukać opinii na temat konkretnych produktów w sieci lub podpytać kogoś kto miał już z nimi styczność.
Oczywiście kwestia niskiej ceny również jest sporna ponieważ przykładowy pędzel, za który zapłacimy we Francji 4€  w Polsce kosztuje odpowiednio więcej czyli 16-25 zł. W związku z tym nasuwa się pytanie: czy warto kupować wyroby elfa?
Opłaca się z pewnością gdy mieszkamy poza granicami PL, tu nie ma się co spierać. Natomiast w przypadku zakupu w Polsce różnie to bywa. Jakie opcje mamy do wyboru?
1. Możemy nabyć dane wyroby na stronie polskiego dystrybutora np. http://e-elf.pl
Wielkim minusem takiego rozwiązania jest bardzo okrojony asortyment. Warto jednak tam zajrzeć, a nuż znajdziemy właśnie to, czego nam potrzeba ;)
2. Bezpośrednio w butiku producenta.
Tu jednak również napotykamy uniedogodnienie ponieważ oddział polski został przejęty przez Niemcy. Co to oznacza? Że paczka nadawana jest za granicą, w związku z czym za samą przesyłkę uiszczamy ok 32 PLN. Dodatkowo trzeba by posiadać konto walutowe lub PayPal aby dokonać przelewu w euro.
http://www.elf-kosmetik.de/pl/all
Kiedy już zdecydujemy się zaopatrzyć w butiku pamiętajmy by pokazać ofertę koleżance czy siostrze, spróbujmy rozłożyć koszty. Dzieląc cenę wysyłki na 3 osoby możemy zrobić naprawdę dobry deal.
3. Jeśli nie spieszymy się szczególnie z otrzymaniem zamówienia możemy poprosić kogoś ze znajomych lub rodziny, kto obecnie przebywa poza Polską, aby dokonał dla nas zakupu.

Jeśli żadna z powyższych opcji nam nie odpowiada pozostaje nam jeszcze zamówienie zbiorcze organizowane m.in. na wizażu.

A teraz do konkretów :)
Narzuciłam sobie wyzwanie. Moim celem będzie przedstawienie jak największej ilości produktów eyes lips face wraz z opisem działania, jakości i własnych odczuć. Jestem na etapie testowania kilkunastu kosmetyków, akcesoriów itp.
Na tę chwilę planuję jeszcze jedno zamówienie ( dokonałam dwóch), w którym mam nadzieję dorwać kosmetyki nagminnie wykupione. Jeśli do tego czasu lub nawet później ktoś z Was będzie chciał dowiedzieć się czegoś więcej na temat nieprzedstawionego w poście produktu zapraszam do kontaktu, chętnie przetestuję i się wypowiem ;)

Wyczekujcie zdjęć i ocen, lada moment się pojawią ;)